Rozmowa z gitarzystą i wokalistą Krisem Forbotem: Nie wierzę w przypadki

 Jak rozpocząłeś swoją muzyczną przygodę?

Wszystko zaczęło się od gitary już dość dawno temu, bo w wieku 13 lat. Nie grałem wcześniej na żadnym instrumencie, ale to właśnie gitara fascynowała mnie od dziecka. Nie wzięło się to jednak z mediów, ale z osobistych doświadczeń. Pamiętam, że jak chodziłem ma msze Św. to czasem właśnie ktoś grał na gitarze i było to wręcz dla mnie mistyczne przeżycie. W każdym razie nic innego mnie tak nie poruszało. W domu miałem styczność z muzyką na żywo, gdyż zarówno tata jak i mama grywali często na akordeonie podczas rodzinnych imprez.

Na początku nie myślałeś o zawodowym graniu.
Tak, pierwsze lata to była przede wszystkim pasja i przygoda. Zaczęło się od Oazy i pielgrzymek do Częstochowy, w trakcie których szkoliłem się w grze na gitarze, a także podpatrywałem jak robią to inni, bardziej doświadczeni koledzy. Troszkę tej wody w Wiśle upłynęło zanim poczułem tę pewność gry na instrumencie. Miałem też szczęście, że na początku swojej drogi muzycznej spotkałem Partyzanta, który znany jest powszechnie jako dodatkowy członek zespołu Dżem i kiedyś gościnnie występował z tą formacją. Bardzo wiele mu zawdzięczam w kwestii mojego muzycznego rozwoju.

Jesteś więc muzycznym samoukiem, ale posiadasz również muzyczne wykształcenie.
Na jednej z ostatnich pielgrzymek, w których brałem udział, kolega podpowiedział mi, abym poszedł do prywatnej szkoły muzycznej Yamaha, gdzie właśnie nauczał Partyzant. Miałem wtedy okres w swoim życiu, kiedy praktycznie słuchałem tylko Dżemu i doskonale wiedziałem kim on jest. Ostatecznie jednak do szkoły nie poszedłem, gdyż Partyzant po paru spotkaniach zaprosił mnie na prywatne lekcje gry na gitarze i teorii muzyki, a z czasem nasza relacja uczeń – nauczyciel zamieniła się w przyjaźń. Przygotował mnie także do egzaminów na Wydział Edukacji Muzycznej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, gdzie po ukończeniu studiów otrzymałem stopień magistra sztuki, czyli jestem pedagogiem z wykształcenia. Mogę nauczać na przykład muzyki w szkole podstawowej.

Do podstawówki jako nauczyciel jednak nie trafiłeś?
Trafiłem, ale wiele lat później. Wspomniany Partyzant załatwił mi prace technicznego w znanym zespole Zdrowa Woda, w którym wtedy grał. Pełniłem tam również funkcję kierowcy zjeżdżając z tym zespołem całą Polskę. Wtedy też poznałem, jak smakuje to całe muzyczne życie w trasie. Wszystko zakończyło się pamiętnego 10 kwietnia 2010 roku. Jak wiadomo doszło wtedy do katastrofy w Smoleńsku i wszelkie imprezy muzyczne zostały odwołane. Zespół przestał koncertować, a ja podążyłem własną muzyczną drogą. Już po latach miałem propozycje, aby dołączyć do Zdrowej Wody na stałe jako gitarzysta, kiedy to z zespołu odszedł Partyzant. Nie zdecydowałem się jednak ta takie rozwiązanie, gdyż byłem już zaangażowany w inne projekty. Jakbym nie odmówił to być może nie byłoby mnie w tej chwili w Stanach i w ogóle nie rozmawialibyśmy dzisiaj. W trakcie swojej muzycznej kariery miałeś okazję współpracować z wieloma znanymi artystami, a także pokazać się szerszej publiczności. Wystąpiłeś między innymi w programie Dzień Dobry TVN, czy też byłeś uczestnikiem The Voice Of Poland. Będąc w The Voice of Poland nie udało mi się co prawda odwrócić żadnego fotela, ale samo dojście już do tego etapu i występ w telewizji traktuję jako duży sukces. Zwłaszcza, że śpiewu zacząłem uczyć się znacznie później niż gry na gitarze. Niewiele osób zdaje sobie sprawę jak skomplikowany i długotrwały jest to proces i ile castingów trzeba przejść, aby ostatecznie wystąpić w telewizji. Kilkakrotnie miałem okazję pojawić się w TVN, co jest na pewno jakimś osiągnięciem, ale za swój największy sukces uznaję przede wszystkim współpracę z artystami, których miałem okazję poznać na swojej muzycznej drodze. Grałem między innymi z Mateuszem Ziółko, współpracowałem z Polską Orkiestrą Muzyki Filmowej, dzięki czemu miałem okazję akompaniować tak znanym muzykom jak Paweł Kukiz czy Urszula. W Polsce ze swoim zespołem DŻA DŻA BINKS wystąpiłem w Dolinie Charlotty przed znanym włoskim piosenkarzem Zucchero i Paulem Youngiem.

Wykorzystujesz jednak swoje wykształcenie nauczając muzyki także innych.

Tak, to stanowiło zawsze bezpieczne źródło dochodu i daje również wiele osobistej satysfakcji. I właśnie za swój największy życiowy sukces uznaję właśnie to, że mogę się z muzyki utrzymać i nie muszę robić nic innego, aby zarobić na tę przysłowiową kromkę chleba.

Na pewno posiadasz wiele muzycznych inspiracji?
To przychodziło etapami. Pierwszą falę stanowiło wszystko to, co słuchali rodzice, a było tego naprawdę sporo i to w różnych muzycznych stylach. Później jak już zacząłem grać, to przez jakiś czas najważniejszy był wspomniany Dżem z Jurkiem Styczyńskim na gitarze, który do tej pory jest moim ulubionym polskim gitarzystą. Następnie była fascynacją zespołami Pearl Jam i Guns N’ Roses. Jeśli chodzi o Slasha, to jest on chyba największą moją gitarową inspiracją. Zresztą Slasha i Styczyńskiego łączy to, że obaj grają bardzo melodyjnie, a ja lubię po prostu ten styl gry. Właściwie w pewnym momencie pochłonęła mnie cała scena grungowa i glam rockowa lat 90. Obecnie zaś szczególnym uczuciem darzę twórczość zespołu Coldplay, co zresztą słychać podczas moich koncertów, gdyż wykonuję sporo  coverów tego zespołu.

Jak to się stało, że znalazłeś się w Stanach Zjednoczonych?
Nie stało się to przypadkowo, poza tym ja w przypadki w ogóle nie wierzę. Po jednym z występów w Polsce poznałem Łukasza Zaborowskiego, który zaprosił mnie do Stanów, abym zagrał na jednej z polonijnych imprez. Nowy Jork zrobił na mnie ogromne wrażenie i od tamtej pory odwiedzam go regularnie. Przyjechałem między innymi supportować Miśka Koterskiego i jego spektaklu The Strings. Zwiedzam, komponuję i kiedy mam okazję również gram, żeby nie wypaść z formy. Szukam również muzycznych inspiracji, a to miasto dostarcza je nieustannie. Na pewno chciałbym w Stanach kontynuować swój muzyczny rozwój i wykorzystać swoje przeżycia do tworzenia nowej muzyki.

Dałeś się już poznać Polonii z licznych występów na żywo, ale Twoją twórczość można podziwiać również w internecie.
Tak. Nie nagrałem wprawdzie jeszcze żadnej pełnej płyty jako solista, ale Epke jak najbardziej. W sieci na YouTube można znaleźć obecnie 5 moich autorskich utworów, do których powstały również klipy muzyczne. Aby mnie znaleźć wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Kris Forbot. To bardziej popowe kawałki, które już pojawiły się w rozgłośniach radiowych w Polsce.

Czego mogą spodziewać się uczestnicy PrzedMajówki w Twoim wykonaniu?
Tego co zawsze podczas moich występów, czyli z pewnością dobrej zabawy. Będą znane przeboje polskiego rocka w moich aranżacjach, ale też pewnie zaprezentuję kilka autorskich numerów. Należy docenić to, że Centrum tworzy przestrzeń dla artystów i organizuje tyle rozmaitych wydarzeń dla polonijnej społeczności, która bardzo potrzebuje takich inicjatyw. A samej PrzedMajówki nie mogę się już doczekać.

 

 

 

Kris Forbot to bydgoski muzyk koncertujący na terenie całego kraju i za granicą(USA, Niemcy). Gra na gitarze i śpiewa zarówno swoje utwory, jak i covery. Szczególnym uczuciem darzy twórczość zespołu Coldplay, którego piosenki stanowią najmocniejszą część repertuaru coverowego. Występował u boku takich gwiazd jak Urszula i Paweł Kukiz (współpraca z Polską Orkiestrą Muzyki Filmowej) czy Mateusz Ziółko. Na stałe współpracuję z laureatem Voice of Poland Mikołajem Macioszczykiem oraz udzielam się ̨ sesyjnie w projektach muzycznych Adeli Konop i innych artystów.