POMÓŻ CPS! ZŁÓŻ DONACJĘ!

CLICK HERE
15 WEDNESDAY WYDARZENIA

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

DOŁĄCZ DO NAS

CLICK HERE
11.06.20
Przyjmujemy kandydatów do pracy społecznej w Radzie Dyrektorów i Komisji Rewizyjnej
Komisja Nominacyjna Centrum Polsko-Słowiańskiego zawiadamia wszystkich członków, iż przyjmuje zgłoszenia kandydatów do Rady Dyrektorów i Komisji Rewizyjnej. więcej»


POLONIA

05.17.2020

„Koronawirus jak rozpędzony pociąg”. Relacja polskiej lekarki w Nowym Jorku

Mieszkająca w Nowym Jorku polska pulmonolog dr Iwona Rawinis porównała rozprzestrzenianie się koronawirusa do rozpędzonego pociągu, którego nie daje się zatrzymać. Wg specjalistki izolacja ma kluczowe znaczenie, a używanie masek, nawet domowego wyrobu, w miejscach publicznych również ogranicza transmisję wirusa.

- Fundamentalną sprawą jest, żeby się to nie roznosiło. Epidemia jest jak rozpędzony pociąg. Jak się go rozpędzi, jest nie do zatrzymania – ostrzegała.

Dr Rawinis pracuje od 30 lat w Bethpage na Long Island, głównie w prywatnej przychodni pulmonologicznej. W ostatnich tygodniach spędza jednak czas przede wszystkim w St. Joseph Hospital; przytłaczającą większość stanowią w nim obecnie pacjenci z Covid-19.

- Ich liczba gwałtownie się zwiększyła. Co innego jednak, kiedy się ogląda cyfry na ekranie telewizora, a co innego, kiedy widzę, jak w ciągu tygodnia od jednego pacjenta z wirusem cały szpital zapełnił się chorymi z powodu SARS-Cov-2 – wskazała specjalistka.

Kiedy w St. Joseph Hospital zaczęło brakować łóżek i respiratorów na oddziale intensywnej terapii, osoby z izby przyjęć z innymi schorzeniami transportowano do innych szpitali. – Ci, którzy zgłaszają się do izby przyjęć, przychodzą z objawami duszności i w większości przypadków potrzebują od razu respiratora – tłumaczyła.

Inaczej niż wynikało to z pierwszych informacji mówiących o tym, że na Covid-19 zapadają głównie osoby w wieku powyżej 60 lat z różnymi schorzeniami, wirus atakuje też ludzi dużo młodszych. – Najbardziej szokuje, że mamy nawet 35-letnich pacjentów – zaznaczyła lekarka. – Niektórzy z nadciśnieniem, cukrzycą, ale inni byli zupełnie zdrowi, a lądują na respiratorze. Nie miałam jeszcze pacjenta Polaka – przyznała.

Jak tłumaczyła, używa się tych leków tylko w szpitalu; nie podaje się ich pacjentom poza szpitalem, gdzie nie można kontrolować zdarzających się ciężkich objawów ubocznych.

Lekarka nie potrafiła powiedzieć, ile osób zmarło z powodu powikłań związanych z Covid-19 w jej stosunkowo małym, liczącym sto łóżek szpitalu. Mówiła, że pacjenci, którymi się zajmuje, znajdują się w ciężkim stanie. Dzięki stosowaniu różnych metod utrzymuje się ich przy życiu. – Każdy przypadek jest nieco inny. Inaczej jest jak przychodzi ktoś, kto był wcześniej w miarę zdrowy i nie miał większych medycznych problemów, a inaczej jest ze schorowanymi. Wypisaliśmy już kilku pacjentów ze szpitala, ale byli to lżej chorzy, niepodłączeni do respiratorów – poinformowała. Przyznała, że inni ludzie umierają.

Rawinis zwróciła uwagę, że największym problemem jest to, że wirus atakuje wszystkie organy niezbędne do życia. Tylko jeden z ciężko chorych pacjentów w St. Joseph Hospital wyzdrowiał na tyle, by można go było odłączyć od respiratora, ale dalej jest w ciężkim stanie. Im dłużej jest ktoś do niego podłączony, tym gorsza jest prognoza.

– W ciągu mojego pierwszego dyżuru nikt nie zmarł i byłam bardzo szczęśliwa. Jednak od tego czasu sytuacja się dramatycznie pogorszyła – przyznała lekarka.

Specjalistka zwróciła uwagę na kłopoty związane z niedoborem najbardziej skutecznych masek N-95. Przypomniała, że w normalnych warunkach nową maskę zakładało się do każdego pacjenta. Obecnie według nowych zaleceń trzeba używać maski, dopóki się nie zniszczy. Brakuje też m.in. ochronnych fartuchów medycznych.

– Kiedy oglądam w telewizji, jak przyjmowano pacjentów ze statków wycieczkowych w bazach wojskowych w kombinezonach z kapturami, specjalnymi ochronami na głowę, stanowi to przykład, jak powinno być. My mamy w szpitalu tylko maski, a od niedawna nakrycia głowy. Wcześniej mówiono, że nie są potrzebne, bo nie było na tyle zapasów, aby rozdać wszystkim – zauważyła.

Przyznała, że jeszcze przed kilkoma tygodniami nie wyobrażała sobie nawet, jak radykalnie może się przeobrazić zarówno jej życie, życie rodziny, pacjentów, jak też szpitalne procedury. Według niej trzeba to dopiero przeżyć, by dobrze zrozumieć nową rzeczywistość.

– Najgorsze, że ludzie nie zdają sobie sprawy, dlaczego wprowadzana jest izolacja, dlaczego wystosowywane są apele, żeby się nie spotykali i nie roznosili wirusa. W mojej rodzinie nawet osoby wykształcone, inteligentne tego nie rozumieją. Z konieczności trzeba zrobić niezbędne zakupy, ale potem przez tydzień siedzieć w domu – podkreśliła. – Używanie masek, nawet domowego wyrobu, w miejscach publicznych również ogranicza transmisję wirusa – przekonywała.

Dr Rawinis uznała za niezwykle ważne, by ludzie zrozumieli znaczenie izolacji. Ostrzegała, aby stosować się do restrykcji, nie robić sobie żartów i nie organizować np. „koronawirus party”, ani też nie odwiedzać rodziny czy znajomych. W przeciwnym razie także w Polsce może dojść do takiej tragedii, jak w Nowym Jorku – przestrzegła.

Źródło: PAP
Foto: New York street during coronavirus. By Kevin Benckendorf

Dariusz Konopka:

Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy,

Mam nadzieję, że Wy i Wasze rodziny, jesteście zdrowi i bezpieczni w czasie epidemii. Chciałem Was poinformować, że w marcu i kwietniu rozmawiałem z polskimi lekarzami w Nowym Jorku i New Jersey, którzy walczą na pierwszej linii frontu z Covid-19. Udało mi się przekonać kilku z nich do udzielenia wywiadu dla PAP, aby opowiedzieli o swoich doświadczeniach.

Powyżej wywiad z moją wieloletnią przyjaciółką i koleżanką ze studiów dr Iwoną Rawinis, pulmonologiem i długoletnią aktywną członkinią stowarzyszenia Medicus.

Chciałem podkreślić, że dr Rawinis, tak jak wielu innych polskich bohaterów-medyków z którymi rozmawiałem, pracowała w szpitalu przez wiele tygodni mając do dyspozycji jedną maskę na tydzień bez innych osobistych zabezpieczeń, badając i lecząc dziennie 20-30 pacjentów zarażonych wirusem. Miesiąc temu osobiście dowoziłem maski dla dr Rawinis i kilku innych lekarzy.

Dopiero po kilku tygodniach pracy z chorymi pacjentami dr Rawinis miała możliwość zrobienia testu na obecność Covid-19 i badania serologicznego. Dr Rawinis, tak jak wiele innych naszych koleżanek i kolegów walczących na pierwszej linii frontu z Covid-19, nigdy nie opuściła swojego stanowiska (pracy/dyżurów) w przeciwieństwie do niektórych jej kolegów (nie Polaków), którzy niespodziewanie brali urlopy/wolne z różnych powodów.

Wywiad dr Rawinis dla PAP przedrukowała na swym portalu m.in. TVP.info, a także prasa, portale internetowe w Polsce itp. Zachęcam Państwa do zapoznania się z jej wielotygodniowymi doświadczeniami w walce z Covid-19 w St. Joseph Hospital na Long Island.

Bardzo dziękujemy dr Iwonie Rawinis i wszystkim medykom, pracownikom służby zdrowia walczącym od wielu tygodni na pierwszej linii frontu z koronawirusem za odwagę, poświecenie oraz narażanie życia własnego i rodzin. Opiekując się ciężko chorymi, umierającymi pacjentami zarażonymi SARS-CoV-2 wykonują bardzo niebezpieczną pracę, często bez niezbędnego wyposażenia ochronnego.

Życzymy Państwu i Waszym rodzinom dużo zdrowia i optymizmu.
Z wyrazami uznania i szacunku,
Dariusz Konopka, były prezes Medicusa
Koleżanki i Koledzy Medycy
Adrian Kubicki, Konsul Generalny RP w Nowym Jorku wraz z zespołem
Członkowie Rady Polonijnej przy Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku
Przedstawiciele innych organizacji polonijnych
Wdzięczni pacjenci i ich rodziny
wróć
CENSUS 2020
DFTA
KONSULAT
KOSCIUSZKO
UNIA
INSTYTUT PIŁSUDKIEGO
INSTYTUT KULTURY
CLARK
POLISH CULTURAL FOUNDATION
CENTRALA
POLISH AMERICAN CONGRESS
BROOKLYN
NYPD

 
 
 
 
KLIKNIJ TUTAJ