baner 2

CPS CAFETERIA - RESTAURANT

Monday-Friday: 12:00-7:30
Saturday: 11:00 do 5:00
Smacznego!

POMÓŻ CPS! ZŁÓŻ DONACJĘ!

CLICK HERE
16 TUESDAY WYDARZENIA

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

DOŁĄCZ DO NAS

CLICK HERE
15.10.18
Lokalni urzędnicy gośćmi polskiego śniadania z miejskim rewidentem na Greenpoincie
Październik to Miesiąc Dziedzictwa Polskiego - miesiąc, w którym Polonia jest szczególnie dumna ze swojego pochodzenia, pamięta o swoim rodowodzie i polskich osiągnięciach celebrując dumnie za granicami kraju swoją tożsamość i przynależność narodową. więcej»


POLONIA

10.05.2018

Lubię mieć wysoko postawioną poprzeczkę

Agnieszka Granatowska
Od lipca funkcję zastępcy Konsula Generalnego w Nowego Jorku przejął Kamil Henne, który zastąpił na tym stanowisku Alicję Tunk. Nowy konsul na nowojorską placówkę przyjechał wraz z żoną Moniką oraz dwójką dzieci 13 -letnią Zuzią i 8 letnim Leonem. Redakcji Białego Orła Kamil Henne mówi o tym jakie ma plany zawodowe.

- Czy po kilku miesiącach pobytu w Wielkim Jabłku już się Państwo zadomowili?

- Mieliśmy niewiele czasu na wdrożenie się w życie w metropolii nowojorskiej i mówiąc szczerze cały czas uczymy się życia w Wielkim Jabłku. Wiele jest tu dla nas nowe. Muszę powiedzieć, że dzięki pomocy koleżanek i kolegów z pracy, którzy niemal zdalnie wynajęli dla nas mieszkanie blisko konsulatu, zadomowienie się w mieszkaniu na Manhattanie było błyskawiczne. Przylecieliśmy całą czwórką w sobotę 21 lipca a w poniedziałek 23 lipca byłem już w pracy. Żona została z dziećmi w domu przez pierwszy miesiąc pobytu w NYC, aby spokojniej mogły wejść w nowojorski rytm życia. Dzięki temu, że mieszkamy blisko Konsulatu, chodzę do pracy na piechotę i znam już każdy zakamarek Manhattanu na tym odcinku.

- A jak to się stało, że trafił pan do placówki konsularnej w Nowym Jorku?

- Od 2008 roku pracowałem w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i zajmowałem się dyplomacja publiczną i nowymi mediami. Czasami podczas rozmów z kolegami z pracy tak sobie żartowałem, że gdybym miał wyjechać gdzieś na placówkę to chciałbym, aby to była Nowa Zelandia lub Nowy Jork. Po kilku latach okazało się, że wypowiedziane przeze mnie słowa urzeczywistniły się i moi przełożeni zaproponowali mi wyjazd na palcówkę właśnie do Nowego Jorku.

- Długo się pan zastanawiał zanim podjął pan wyzwanie?

- Tak na poważnie to o wyjeździe nigdy nie myślałem. Moje życie było w główniej mierze związane z Polską. Mieszkałem i pracowałem w Warszawie, tam żyje cała moja rodzina. Zanim podjąłem prace w MSZ pracowałem na uniwersytecie i od dawna jestem związany ze światem nauki. Podejmując decyzję o wyjeździe na placówkę do NYC poprosiłem o urlop bezpłatny na Uniwersytecie, na którym prowadzę zajęcia. Jestem pracownikiem naukowym na pierwszym w Polsce prywatnym Uniwersytecie, więc podejmując decyzję o wyjeździe musiałem zostawić swoich studentów i uczelnię, z którą nie ukrywam jestem także bardzo związany, ponieważ tam znalazłem pierwsza pracę i dopiero później wiedzę akademicką chciałem wykorzystać pracując dla MSZ.

- A pana najbliżsi chcieli opuścić swoje rodzinne gniazdko?

- Oczywiście temat wyjazdu musiałem przedyskutować ze swoją rodziną. Moja żona w Polskę miała dobra pracę i świetnie realizowała się zawodowo, oboje mamy doktoraty w zakresie psychologii Społecznej. Dzieci miały w Polsce znajomych i swoje światy więc musieliśmy bardzo poważnie przemyśleć sprawę wyjazdu. Po kilku rozmowach stwierdziliśmy wspólnie, że taki kilkuletni pobyt w Nowym Jorku będzie korzystny dla każdego z nas. Dzieci chodząc do szkoły nauczą się perfekcyjnie władać językiem angielskim i zaprzyjaźnią się z nowymi osobami. A my z zoną zdobędziemy nowe życiowe doświadczenie, które później będziemy mogli z pewnością wykorzystać po powrocie w Polsce, w pracy i poza nią.

- A żona i dzieci jak radzą sobie w nowej nowojorskiej rzeczywistości?

- Starsza córka Zuzanna poszła do 8 klasy i moim zdaniem udało nam się ją dobrze przygotować do nowej sytuacji. Zna język angielski więc nie powinna mieć większych problemów z odnalezieniem się w szkole. Syn, który jest obecnie w pierwszej klasie został rzucony trochę na głęboką wodę, bo za mały jest jeszcze, żeby znać drugi język więc będzie się uczył angielskiego od podstaw. Córce przed pierwszym dniem w szkole towarzyszył lęk przed tym co tam, będzie. Słyszała, że w Ameryce jest inny system nauczania jednak nikt z nas jeszcze dokładnie nie wie na czym ta inność ma dokładnie polegać. Teraz będzie mogła sama poznać, jak to jest w amerykańskiej szkole. I z dnia na dzień lęk, który towarzyszy nowej sytuacji zamienia się w zwyczajne rozwiązywanie problemów – to normalna kolej rzeczy. W tej sytuacji najbezpieczniej czuję się chyba ja. Przyjechałem co prawda do obcego państwa, ale pracuję wśród znajomych osób oraz rodaków, więc ta zmiana dla mnie jest dużo łagodniejsza niż dla moich dzieci. Wiem jedno, że kto poradzi sobie w Nowym Jorku poradzi sobie w każdym innym miejscu na ziemi. Ja z reguły zawsze lubię, kiedy to w życiu stawiane są przede mną wysoko poprzeczki i jestem pewien, że damy sobie radę i tym razem, wspierając się nawzajem.

- Z pewnością dla pana żony Nowy Jork to również wyzwanie?

- Żona kilkakrotnie bywała w Stanach Zjednoczonych podczas konferencji naukowych w których brała udział, więc Ameryka nie jest jej obca. Od września pracuje w Instytucie Kultury Polskiej w Nowym Jorku. Myślę, że dzięki temu, że oboje pracujemy w podobnych placówkach, to będziemy mogli się wspierać także w tym zakresie. Co prawda żona będzie promowała Polską kulturę wśród amerykanów a ja będę dbał o dobry wizerunek Polski i dobre relacje między Polonią i innymi amerykańskim urzędami.

- Wcześniej miał pan okazję być w Nowym Jorku?

Tak byłem w Nowym Jorku z żoną niecałe dwa tygodnie. I mimo tego, że byliśmy tu w lutym to staraliśmy się jak najwięcej poznać Wielkie Jabłko. Każdy dzień mieliśmy zaplanowany od rana do nocy. Teraz kiedy tu przyjechaliśmy do Nowego Jorku na dłuższy czas, trochę inaczej go odbieramy. Nowy Jork jest taką pigułką wszystkiego. Jednak muszę przyznać, że brakuje nam Warszawskiej zieleni i otoczenia parków, które mieliśmy mieszkając na starym Mokotowie. Tu panuje wszechobecny hałas i ruch, do którego jeszcze trudno nam przywyknąć.

- Wróćmy teraz do pana pracy zawodowej. Jakie pan jako konsul stawia sobie zadania co będzie pana oczkiem w głowie?

Przyjechałem tutaj pełnić funkcję konsula do spraw kontaktów z Polonią oraz dyplomacji publicznej. I to jest mój priorytet - Polonia oraz dbanie o dobry wizerunek Polski poza granicami kraju. Będę w szczególności realizował wytyczne jakie dostajemy z MSZ. Rolą każdego dyplomaty jest przekazywanie pozytywnego obrazu swojej ojczyzny i dbanie o dobre relacje z partnerami. Właśnie na tych elementach będę się w szczególności skupiał. Moim mottem w pracy zawsze jest powiedzenie „podchodź miękko do ludzi, twardo do problemów”.

- Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę!

wróć
DFTA
KONSULAT
KOSCIUSZKO
UNIA
INSTYTUT PIŁSUDKIEGO
INSTYTUT KULTURY
CLARK
POLISH CULTURAL FOUNDATION
CENTRALA
POLISH AMERICAN CONGRESS
BROOKLYN
NYPD

 
 
 
 
KLIKNIJ TUTAJ
pełny HTML | wersja mobilna